1

2

3

4

5

 

Wyższa kultura bankowości

Jeden z obecnych na polskim rynku banków, zachwalał w swej reklamie standard obsługi swych klientów, nazywając go wyższą kulturą bankowości. Czy właśnie w tym banku klienci byli lepiej traktowani, niż w innych? Trudno to rozstrzygnąć, nawet w drodze dokładnych badań, choć zdarza się, że dziennikarze udają przypadkowych klientów i opisują później swe wrażenia w postaci rankingu poszczególnych banków. Jednak można przyjąć, że w miarę upływu lat standard obsługi klientów w bankach rzeczywiście wzrósł, zgodnie z maksymą „klient nasz pan”. Tak więc często już u wejścia do oddziału jesteśmy witani przez bardzo miłą osobę, pytającą się o cel naszej wizyty i kierującą do odpowiedniego pracownika. Tego typu koordynatorzy dbają też o to, żeby nikt z klientów nie oczekiwał zbyt długo na obsługę, a także nie tworzyły się przykładowo długie kolejki do kasy. Wszystko to służy temu, abyśmy po wejściu do banku byli zadowoleni z obsługi, a tym samym ponownie wrócili do tego właśnie banku, co jest bardzo ważne w obliczu dużej konkurencji. Słowem, klient jest dopieszczany, choć z drugiej strony bank przecież musi na nim zarobić, poprzez różnego rodzaju prowizje i opłaty. Wdrażanie wyższej kultury bankowości bywa także kłopotliwe dla pracowników, którzy przecież nie są dodatkowo wynagradzani za nadskakiwanie klientom. Jednak interes klientów nie zawsze musi być tożsamy z interesem szeregowych pracowników.

Chciwy kapitalistyczny bankier

Już od początków istnienia bankowości, istnieli bankierzy osiągający bardzo wysokie dochody. Część z nich udzielała nawet pożyczek władcom swych krajów, uzyskując tym samym także ważną rolę polityczną. Najwięksi bankierzy osiągali fortuny wielekroć przekraczające majątek zwykłego człowieka. Nic więc dziwnego w tym, że wzbudzali oni nie tylko podziw, ale także zawiść i zazdrość. Jednak we wczesnym ustroju kapitalistycznym, czyli w okresie XIX wieku i w początkach XX wieku, głos zwykłego człowieka niewiele znaczył. Sytuacja zmieniła się po II wojnie światowej, kiedy w Polsce i wielu krajach środkowej Europy zapanował komunizm. Jednym z jego założeń, zresztą w praktyce nieprzestrzeganym, była równość, w tym także względna równość dochodów i majątków. W myśl tej idei wszyscy powinni zarabiać tyle samo, a bogacze byli przedstawiani jako element wrogi i obcy klasowo. Symbolem bogaczy stał się kapitalistyczny bankier, obowiązkowo przedstawiany w cylindrze i fraku opinającym gruby brzuch. Chciwy bankier z zaciętą miną palił cygaro i liczył pieniądze, nie zwracając żadnej uwagi na rozpaczliwie wyciągającego ku niemu ręce biedaka. Ubocznym efektem takiego sposobu myślenia był bardzo niewielki prestiż pracy bankowca w tamtych czasach, co znajdowało odbicie także w gloryfikowaniu pracy fizycznej, kosztem pracy umysłowej. Sytuacja zmieniła się diametralnie już na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy zawód bankowca stał się ponownie jednym z najbardziej pożądanych.

Czy praca w banku jest dobrze płatna?

Rozpoczynając pracę w dowolnej firmie, nie tylko w banku, oczekujemy, że za wykonane zadania otrzymamy godziwe wynagrodzenie. To, czy jego wysokość zaspokoi nasze potrzeby finansowe, jest w dużej mierze kwestią indywidualną. Także możemy różnić się w ocenie, czy wynagrodzenie jest wystarczająco wysokie, w porównaniu z wartością wykonanej pracy. Jednak warto tę kwestię rozważyć w dwóch aspektach: realnie otrzymywanego wynagrodzenia, a także za faktycznie przepracowany czas. Płaca niemal każdego z bankowców składa się z dwóch elementów: wynagrodzenia zasadniczego oraz premii za wyniki. Wielkość podstawy oczywiście różni się w zależności od zajmowanego stanowiska, można jednak założyć, że nawet na najniższych spośród nich może dochodzić do dwukrotności najniższego wynagrodzenia. Jest to więc kwota całkiem przyzwoita. Drugi element wynagrodzenia stanowi premia za osiągane wyniki. Jej potencjalna wysokość może być całkiem duża, rzecz jednak w tym, że w dobie dużej konkurencji na rynku bankowym, niełatwo osiągnąć zadowalające szefostwo wyniki. Wielu osobom pozostaje więc tylko podstawowe wynagrodzenie, które nie wygląda już tak atrakcyjnie, jeśli się uwzględni liczbę przepracowanych godzin. Faktycznie bowiem bankowcy często przepracowują 10 lub nawet więcej godzin, co sprawia, iż wynagrodzenie za faktycznie przepracowany czas może być podobne do tego, jakie uzyskuje robotnik budowlany.

Wzrost konkurencji na rynku bankowym

Jeszcze w ostatnich latach minionego ustroju, w Polsce istniały tylko trzy banki, nie licząc banków spółdzielczych. Już w 1991 r. z Narodowego Banku Polskiego wykształciło się siedem banków komercyjnych, a w kolejnych latach zaczęły pojawiać się banki oparte na kapitale zagranicznym. Znaczący wzrost zapotrzebowania na usługi bankowe wyniknął oczywiście już z samego przejścia do gospodarki rynkowej, chociaż nie sposób tutaj nie uwzględnić ogromnego wpływu komputeryzacji banków. Dzięki niej założenie konta osobistego stało się formalnością, czas realizacji przelewów bardzo się skrócił, a bankomaty i bankowość internetowa pozwoliły na swobodne dysponowanie gotówką. Jak wzrost konkurencji wpłynął na rynek bankowy? Standardem w gospodarce rynkowej jest to, że walka konkurencyjna szkodzi producentom, natomiast jest na rękę konsumentów. Takie zjawisko obserwujemy również w bankowości. Silna konkurencja obniżyła potencjalne zyski banków i zmusiła ich do dużych inwestycji w infrastrukturę i systemy bankowe. Jednak nie były to zjawiska na tyle negatywne, aby zagrozić upadłością choćby jednego banku. Z kolei dla nas, klientów, konkurencja na rynku bankowym sprawiła, że nie płacimy wcale lub płacimy znacznie mniej, niż kiedyś, za podstawowe usługi bankowe – prowadzenie konta, wypłaty z bankomatu. Niższe stało się nawet oprocentowanie kredytów, choć tutaj, obok promocji bankowych, dużą rolę odegrało także obniżenie stóp procentowych przez bank centralny.

Jaki produkt jest najważniejszy dla banku?

Ostatnie lata przyniosły niebywały wzrost ilości produktów, jakie oferują swym klientom banki. Wciąż jednak najważniejsze dla klienta jest odpowiednie ulokowanie bądź zainwestowanie środków pieniężnych, które przynosi do banku. Z kolei inni klienci pragną uzyskać od banku pieniądze, w postaci kredytu. Rzecz jasna, niekoniecznie cele banku muszą się pokrywać z oczekiwaniami klienta. Musi on bowiem jeszcze ocenić wiarygodność poszczególnych klientów, w kontekście możliwości udzielenia im kredytu. Jednak, przy założeniu, iż klient jest wystarczająco wiarygodny, bank dąży do tego, aby namówić klienta na zakup takich produktów, które przyniosą właśnie temu bankowi największy zysk. Inaczej mówiąc, bankowi najbardziej opłaca się taki produkt, za który klient zapłaci jak najwięcej odsetek i innych opłat. Wbrew pozorom, na czoło tego rankingu wysuwają się bynajmniej nie kredyty, lecz produkty ubezpieczeniowe. Same kredyty też są pod tym względem zróżnicowane, kredyt hipoteczny jest znacznie bardziej zyskowny dla banku, niż kredyt w koncie osobistym. Banki jednak nie mogą tutaj zapomnieć o udzielaniu lokat. Wprawdzie formalnie to banki płacą tutaj odsetki klientom, jednak z drugiej strony uzyskują tutaj środki, które mogą wykorzystać później w akcji kredytowej, zamiast drożej je kupować na rynku międzybankowym. Wskutek tego, bank w swojej działalności musi zachować równowagę między ilością depozytów i kredytów.

Rozwój informatyki w bankowości

Historia bankowości jest długa i sięga kilkuset lat. Choć ówczesne placówki bankowe na pewno znacznie się różniły od dzisiejszych, to jednak wiele dziś istniejących banków swe pierwsze lata istnienia datuje na czasy sprzed II wojny światowej, a nawet na XIX wiek. Jednak choć jeszcze 30 lat temu w bankach także udzielano kredyty i zakładano lokaty, tak jak dzisiaj, to jednak brakowało w nich bardzo ważnego elementu współczesnej bankowości – komputerów. Dziś trudno byłoby sobie wyobrazić mozolną pracę księgowych, żmudnie podliczających długie kolumny cyfr z kont klientów. Wszystkie informacje związane z obsługą klient, dane klientów, wykaz informacji itp., znajdziemy w zintegrowanych systemach bankowych. Sprawiają one, że większość operacji bankowych przebiega bardzo szybko, dzięki czemu jednocześnie w obrębie całego banku mogą być obsługiwane tysiące klientów. Także i my, klienci, możemy dokonać samodzielnie wiele operacji bankowych, dzięki bankowości internetowej. Z uwagi na dużą poufność danych, ujawniających często zamożność poszczególnych klientów, dostęp do systemu bankowego, zarówno ze strony pracowników, jak i klientów, wymaga zachowania ścisłych reguł bezpieczeństwa. Ułatwia to centralizacja obsługi informatycznej w banku, dzięki czemu pracy pionu IT mogą wykonywać wiele operacji zdalnie, bezpośrednio ze szczebla centrali. Odciąża to pracowników bezpośrednio obsługujących klientów i jednocześnie zwiększa kontrolę nad nimi.

Istota pracy w bankowości

Czy praca w banku jest trudna? Jeszcze niedawno na większości stanowisk bankowych, może poza kasjerskimi, wymagano wyższego wykształcenia. Wiązało to się z trudnością opanowania procedur bankowych, zwłaszcza związanych z udzielaniem kredytów. Dziś wprawdzie procedury zapewne wcale nie są łatwiejsze, ponadto przybyło nowych produktów, ale pracownicy mogą szukać pomocy w systemach bankowych. Można jednak sądzić, że zawód bankowca rzeczywiście stał się trudniejszym, ale bardziej z powodu wymagań stawianych pracownikom. Pierwszym aspektem problemów dla pracownika może być stawianie na wszechstronność. Powinien udzielać kredytów, zakładać lokaty, niekiedy także być kasjerem lub skarbnikiem. Opanowanie tylu czynności systemowych oraz związanych z nimi przepisów i procedur, może sprawić niemałe kłopoty, a ponadto sprawić, iż żaden z tych obszarów działalności nie będzie opanowany naprawdę dobrze. Ciężarem dla pracownika może być też zmęczenie wywołane przepracowaniem, gdyż spełnienie wyśrubowanych planów i wykonanie wszystkich zadań wymaga często pracy po 10 – 12 godzin. Jeśli do tego dojdzie presja ze strony zwierzchników, może to być przyczyną braku sukcesów i wypalenia zawodowego. Niewątpliwie jednak osoby, które potrafią nawiązać dobry kontakt z klientami i zachęcić ich do skorzystania z usług bankowych, mogą osiągać wysokie zarobki oraz premie i być ogólnie zadowolone z pracy w banku.

Czy warto zatrudnić się w banku?

Z gospodarką rynkową, zwłaszcza w okresach, kiedy przeżywa ona kryzysy, nierozerwalnie związane jest bezrobocie. Przykładowo w Polsce obecnie liczba bezrobotnych przekracza już dwa miliony, z których większość stanowią ludzie młodzi. Przed groźbą bezrobocia nie chroni już nawet wyższe wykształcenie, jak jeszcze kilka lat temu. Wydaje się, że w obliczu takiej rzeczywistości osoba, której udało się znaleźć pracę w banku, powinna bardzo się cieszyć. Czy tak jest w istocie? Oczywiście, zawsze lepiej jest pracować, niż być bezrobotnym, choćby ze względu na comiesięczne rachunki, które trzeba opłacać. Jednak dziś praca w banku nie wydaje się już tak atrakcyjna, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Dużą rolę odegrała tutaj rosnąca konkurencja na rynku bankowym. Sprawiła ona, że zwłaszcza w bankach, które nie są w czołówce rankingu atrakcyjności swej oferty, trudniej znaleźć klientów. Jeśli zaś jest ich mniej, potrzeba także mniejszej ilości pracowników do ich obsługi. Często praktyką jest też zamykanie małych oddziałów. Zmniejszeniu fizycznej obecności klientów banków sprzyja też rosnące znaczenie bankowości internetowej. Warto też zauważyć, że opinie o wysokich pensjach bankowców są w dużej mierze mitem. Owszem, prezesi, zarząd i kierownicy wysokich szczebli zarabiają naprawdę dużo, ale szeregowi pracownicy często uzyskują dochody sporo poniżej średniej krajowej, a obiecywaną premię uzyskać jest trudno.

Czy istnieją polskie banki?

O dzisiejszym świecie możemy powiedzieć, że jest wielką wioską. Wynika to zarówno z błyskawicznego przenoszenia się informacji na cały świat dzięki Internetowi, jak i z istnienia wielkich międzynarodowych koncernów, które oferują swoje produkty i usługi niemal wszystkim ludziom na świecie. Od globalizacji nie jest wolny również rynek finansowy. Tak więc i w bankowości struktura własnościowa nie może nie uwzględniać tych trendów. Korzystając z usług określonego banku, znamy jego nazwę i interesujemy się przede wszystkim produktami, które tenże bank oferuje. Nazwa banku bardzo rzadko już dziś stanowi wskazówkę w kwestii, gdzie istnieje jego główna siedziba oraz kto jest jego właścicielem. Z drugiej strony, jeśli oferta banku jest dla nas korzystna, nie powinno mieć znaczenia, czy reprezentuje on kapitał niemiecki, francuski, włoski, czy też z innego kraju. Z kolei gdy dany bank jest notowany na giełdzie, siłą rzeczy jego akcjonariat musi być rozproszony. Wydaje się więc, że ewentualnego braku polskiego banku nawet nie zauważymy. Na szczęście istnieje jeszcze kilka, w których polski kapitał ma większość. Jest to tyle istotne, że w takim wypadku nie istnieje groźba, że osiągający zyski polski oddział danego banku przetransferuje je za granicę, gdy centrala osiąga straty. Środki przeznaczane na inwestycje, w odniesieniu do polskich banków, również wtedy zostają w naszym kraju i zasilają naszą gospodarkę.

Początki bankowości na świecie

Od najdawniejszych czasów człowiek uczestniczył w transakcjach handlowych, inaczej mówiąc w transakcjach kupna – sprzedaży. Początkowo odbywały się one na zasadzie wymiany dóbr, później wprowadzono środki płatnicze, czyli takie przedmioty, które mogły stanowić równowartość określonego towaru. Po jakimś czasie istnienia środków płatniczych, już w starożytności, stały się nimi monety, podobne do tych, które znamy dzisiaj. Jednak, mimo znaczącego obrotu pieniędzmi już w tym okresie, nie od razu powstały instytucje pośredniczące w tym obrocie. Impulsem do ich utworzenia stał się dopiero rozwój handlu w średniowieczu. Wówczas to właśnie mieszkańcy dzisiejszych miast włoskich, na czele z Wenecją, wybierali się w dalekie podróże na inne kontynenty, aby tam zdobyć przyprawy, niezbędne dla europejskiej kuchni. Podróże te wiązały się z na tyle zyskownym handlem, iż znalazło się również miejsce dla instytucji, w których włoscy kupcy mogliby lokować swoje zyski. W ten oto sposób powstały pierwsze banki. Ich istota działania – przyjmowania lokat i udzielania kredytów – pozostała niezmieniona do dzisiaj, choć oczywiście stopniem skomplikowania operacji znacznie ustępowały bankom dzisiejszym. Znamienne jest przy tym, że już wtedy najwięksi i najzamożniejsi bankierzy pełnili rolę zbliżoną do bankierów dzisiejszych, czyli potrafili wpływać na funkcjonowanie gospodarki oraz na poziom opinii społecznej.